sobota, 27 czerwca 2020

#126 "Gdy skończy się sierpień" - Penelope Ward


        Zgodnie z obietnicą wrzucam wam dzisiaj recenzję nowej książki autorstwa Penelope Ward. „Gdy skończy się sierpień” to historia idealna dla fanek romansów z różnicą wieku między głównymi bohaterami, do których przyznaję i ja się zaliczam.





   Tytuł – „Gdy skończy się sierpień"
         (oryg.When August Ends)
          Autor – Penelope Ward
      Tłumaczenie - Edyta Stępkowska
          Wydawnictwo – Editio Red
            Liczba stron – 296
         Wydanie pierwsze – 2020
         ISBN – 978-83-2836-115-7



Główną bohaterką książki jest dwudziestoletnia Heather Chadwick. Kiedyś dziewczyna miała mnóstwo planów na przyszłość, jednak życie jak zwykle zweryfikowało rzeczywistość oraz marzenia. Kiedy kilka lat temu, jej siostra Opal popełniła samobójstwo, kiepski już i tak stan psychiczny jej mamy pogorszył się, przez co Heather musiała zrezygnować z planów wyjazdu na studia, aby zostać przy mamie i się nią opiekować. Dzięki pracy kelnerki, nasza bohaterka utrzymywała siebie oraz mamę, natomiast mieszkanie przy jeziorze Winnipesaukee będącym popularnym turystycznym zakątkiem, stanowiło możliwość dodatkowego zarobku dla kobiet, które wynajmowały domek letniskowy znajdujący się przy ich własnym domu.

Heather nie przewidziała, że nowy lokator który właśnie wynajął domek na trzy najbliższe miesiące - co było dość długim okresem, będzie tym który kompletnie odmieni jej życie.

Pierwsze spotkanie naszej bohaterki i Noah Cavallari było zaskakujące dla obojga. Do obowiązków Heather należało m.in. zapewnianie świeżych ręczników czy sprzątanie domku letniskowego. Gdy dziewczyna zauważyła, brak samochodu nowego lokatora postanowiła wykorzystać ten moment do wykonania wspomnianych obowiązków – nie przewidziała jednak, że brak pojazdu nie zawsze oznacza także braku jego właściciela. Tak właśnie Heather poznała nowego lokatora, kiedy ten półnagi wyszedł z łazienki, a nasza bohaterka … doznała lekkiego oszołomienia. Dziewczyna nie spodziewała się, że Noah będzie niezwykle przystojnym i co widoczne już na pierwszy rzut oka, starszym od niej mężczyzną.

Choć drugie spotkanie, kiedy Noah wbiegł do jeziora myśląc, że Heather się topi (a ona tylko uprawiała akwaaerobik), wypadło równie niezręcznie, to dziewczyna coraz bardziej była zaintrygowana nowym lokatorem.

"- Co ty wyprawiasz? - wrzasnęłam, a serce chciało mi wyskoczyć z piersi. 
  Błyskawicznie mnie puścił. Ciężko dysząc, powiedział: 
- Ty się nie topisz... 
  Wyjęłam z uszu słuchawki. 
- Nie! Skąd ci to przyszło do głowy? 
- Machałaś rękami jak szalona. Zobaczyłem cię z werandy i myślałem, że potrzebujesz pomocy. 
   Krew tętniła mi w żyłach. 
- Nie topiłam się. Tańczyłam. 
  Wyszczerzył zęby. 
- Tańczyłaś... 
- Tak. 
- Ja pierdolę... - mruknął pod nosem, po czym odwrócił się i poczłapał do brzegu."


Mimo, iż z początku wydawało się, że ta dwójka za sobą nie przepada, to po bliższym poznaniu okazało się, że dobrze im się ze sobą rozmawia. Niestety, kiedy Heather dość bezpośrednio wyznała Noah, że ten jej się podoba, mężczyzna od razu stanowczo odrzucił jej zaloty, argumentując to zbyt dużą różnicą wieku, choć dla Heather jego trzydzieści cztery lata nie stanowiły większego problemu.


Jak to mawiają - serce nie sługa i czasem to, co podpowiada nam głowa, nijak ma się do tego, co dyktuje serce.

Co się jednak stanie kiedy okaże się, że Noah nie był do końca szczery w stosunku do Heather, a jego przyjazd i wynajęcie domku letniskowego akurat u naszej bohaterki nie było przypadkowe?
I najważniejsze - co się wydarzy gdy skończy się sierpień?


Jak już wspomniałam, jestem ogromną fanką książek w których między bohaterami jest większa różnica wieku – w tym przypadku jest to czternaście lat. W gdy „Skończy się sierpień” mamy do czynienia z niezwykłą dojrzałością zarówno Heather jak i Noah. Ona mimo, młodego wieku opiekuje się chorującą na depresję mamą i utrzymuje dom, z kolei on - choć mógłby bez problemu uwieść zauroczoną nim dziewczynę, nie robi tego, a wręcz robi wszystko, żeby nie dopuścić do niekomfortowych sytuacji. Poza tym przekonacie się sami w trakcie lektury, że dla Noah najważniejsze okaże się dobro Heather i jej marzenia.

Sama nie przewidziałam, że ta historia mnie wzruszy, a tak się właśnie stało pod koniec lektury. „Gdy skończy się sierpień” jest piękną, niezwykle ciepłą i mądrą książką z przesłaniem, że wiek to tylko liczba. Gdy w grę wchodzą uczucia, często jesteśmy nimi zaślepieni, a w tej historii można dostrzec, że rozsądek pozwala nam mieć i miłość i marzenia.

Jedyna moja uwaga techniczna w stosunku do tej książki, to okładka, która nie przypadła mi do gustu. Wolałabym, aby zachowano oryginalną lub wykorzystano coś innego.


                                Za możliwość recenzji i egzemplarz książki serdecznie dziękuję 
                                                                   Wydawnictwu EditioRed!

poniedziałek, 22 czerwca 2020

#125 "Dream Again" - Mona Kasten


        W dzisiejszym poście opowiem wam co nieco o kolejnej książce Mony Kasten, która miała swoją polską premierę na początku tego miesiąca. „Dream Again” to piąta już powieść zaliczana do cyklu Begin Again, którą jednak bez problemu można czytać jako jednotomówkę, bez konieczności znajomości poprzednich historii w tej serii.





          Tytuł – „Dream Again"
           (oryg.Dream Again)
           Autor – Mona Kasten
      Tłumaczenie - Ewa Spirydowicz
          Wydawnictwo – Jaguar
            Liczba stron – 328
         Wydanie pierwsze – 2020
         ISBN – 978-83-7686-889-9


Jude Livingston odkąd tylko była dzieckiem pragnęła jednego - zostać aktorką. Jako młoda siedemnastoletnia dziewczyna dostała główną rolę w serialu Twisted Rose i dzięki pomocy rodziców wyjechała do Los Angeles spełniać marzenia. Niestety jak to czasami bywa, cena za marzenia bywa okrutna. Pierwszy sezon serialu okazał się ostatnim, każdy kolejny casting kończył się porażką, a topniejące z dnia na dzień oszczędności zmusiły naszą bohaterkę do konieczności przyjazdu do Woodshill, gdzie mieszka i studiuje jej brat Ezra, który jako jedyny z rodziny wie, że Jude wróciła z LA.


Woodshill raczy naszą bohaterkę nie tylko zimną pogodą, ale także chłodnym powitaniem, gdy drzwi do mieszkania w którym mieszka Ezra, a w którym tymczasowo ma zamieszkać Jude - otwiera jej … Blake – pierwsza i wielka miłość dziewczyny, z którym zerwała w trakcie pobytu w Los Angeles. Chłopak od samego początku nie kryje swojego niezadowolenia i wściekłości z faktu, że ma mieszkać pod jednym dachem z dziewczyną, która posiekała jego serce w drobny mak.

„ - Po co tu przyjechałaś, Jude? - Blake nie odrywał wzoku od ekranu.
Jego głos był ochrypły i niski, tak jak to zapamiętałam. Znowu przeszedł mnie dreszcz. Pewnie z zimna.
  - Ezra nie wspomniał, że przyjadę?
  - Zaprotestowałbym, gdybym wiedział.
 - Zacisnęłam zęby. A więc brat mnie okłamał, gdy zapewniał, że nikt nie będzie miał nic przeciwko temu, jeśli chwilowo się u niego zatrzymam.
    (…)
 - Właściwie chciałam tu chwilę posiedzieć – zaczęłam niespokojnie.
    Blake zatrzymał grę, ale nadal na mnie nie patrzył.
  - Jak długo?
  - Jakiś czas, chwilowo. Poszukam pacy i …
  - Jak długo? - Wpadł mi w słowo.
    (…)
  - Na razie nie wiem, Blake – odparłam po krótkiej chwili.
    (…)
  - Żeby wszystko było jasne, nie chcę, żebyś tu mieszkała. Byłoby lepiej gdybyś jak najszybciej poszukała sobie innego miejsca.”


Pytanie brzmi - czy Blake będzie w stanie zapomnieć i wybaczyć Jude zerwanie? A co ważniejsze czy będzie tego chciał? I co tak naprawdę spotkało naszą bohaterkę w Los Angeles i dlaczego przeglądanie mediów społecznościowych powoduje u niej takie zdenerwowanie?


„Dream Again” to historia o ludziach, którzy kiedyś znaczyli dla siebie wszystko, a teraz nie wiedzą jak sobie poradzić z faktem, że sytuacja zmusza ich do mieszkania w tym samym miejscu. Ta książka niesie ze sobą arcyważny morał – pokazuję, że jeśli masz ma przy sobie drugą osobę na której możesz polegać, która wspiera cię we wszystkim i która kiedy trzeba daje ci przysłowiowego kopniaka, nawet kiedy ty chcesz się już poddać – to jesteś w stanie osiągnąć wszystko, czego tylko zapragniesz.

Niestety muszę także przyznać, że o ile poprzednie książki w tym cyklu były naprawdę udane, to „Dream Again” jest dość nudną fabularnie historią. Nie dzieje się tu nic takiego, co powodowałoby szybsze bicie serca u czytelnika. Co do głównych postaci to, zarówno Jude jak i Blake są dość prostolinijnymi bohaterami, z nie rozbudowanymi portretami psychologicznymi. „Dream Again” jest za to napisane prostym i lekkim językiem co sprawia, że książkę czyta się w miarę szybko. Mam też ogromną nadzieję, że Mona Kasten poświęci następną książkę Ezrze - bratu Jude, bo myślę, że byłaby to dużo lepsza historia niż "Dream Again".


Za możliwość recenzji i egzemplarz książki serdecznie dziękuję 
Wydawnictwu Jaguar!

wtorek, 16 czerwca 2020

#124 "Podróż nieślubna" - Christina Lauren


     Dziś chciałabym podzielić się z wami przedpremierową recenzją „Podróży nieślubnej” autorstwa Christiny Lauren. Tworzące pod tym pseudonimem literackim dwie amerykańskie pisarki Christina Hoobs oraz Lauren Billings rozkochały mnie w swojej twórczości już kilka dobrych lat temu, kiedy w moje ręce trafiły książki z serii „Piękny drań”. Czy powrót do twórczości Christiny Lauren okazał się zawodem, a może wręcz przeciwnie – utwierdził, że to dalej dobrze naoliwiona pisarska maszyna? Przekonacie o tym tylko, jeśli skusicie się do lektury poniższej recenzji.




Tytuł – „Podróż nieślubna"
(oryg.The Unhoneymooners)
Autor – Christina Lauren
Tłumaczenie - Nina Dzierżawska
Wydawnictwo – Poradnia K
Liczba stron – 336
Wydanie pierwsze – 2020
ISBN – 978-83-6600-594-5



Główną bohaterką historii jest Olive Torres, którą poznajemy w dniu ślubu jej bliźniaczki jednojajowej - Ami. Mimo, iż z zewnątrz siostry są jak dwie krople wody, to z charakteru nie mogłyby się bardziej różnić. Olive to chodzący pech i jeśli komuś ma przytrafić się coś złego to … tak zgadliście, spotka to właśnie ją. Ami z kolei to urodzona optymistka i jednocześnie perfekcjonistka, której wszystko się udaje – zwłaszcza wygrywanie wszelkiego rodzaju loterii i konkursów. Swoje szczęście wykorzystała nawet przy organizacji najważniejszego dnia w jej życiu zdobywając darmowego DJ-a, sukienki dla druhen czy cały bufet.

Złe samopoczucie i pech Olive potęguję także sukienka druhny, którą zapewniła jej siostra – okropna zielona kreacja z satyny w której nasza bohaterka czuje się jak … wielka puszka 7UP-a.

A zatem...

Ślub Ami był? Perfekcyjny.
Przyjęcie weselne natomiast? Totalna katastrofa.

Gdy goście weselni jeden po drugim zaczęli wymiotować i cierpieć na okropne bóle brzucha okazało się, że doszło do zbiorowego zatrucia owocami morza podawanymi w bufecie. Jedynymi, którzy zachowali zdrowie byli nasza główna bohaterka, która ma uczulenie na owoce morza, więc w ogóle ich nie jadła oraz … brat pana młodego i jednocześnie drużba – Ethan, który nigdy nie jada niczego podawanego w bufecie.

Czyżby pech wreszcie odpuścił Olive? Była na to wielka szansa biorąc pod uwagę, że uchroniła się przed zatruciem, a w dodatku Ami poprosiła ją, aby ta pojechała za nią w podróż poślubną na Maui, bo w przeciwnym razie wycieczka przepadnie. Darmowe wakacje na egzotycznej wyspie są chyba tym, co Olive przyda się teraz najbardziej. Niestety świeżo upieczony mąż Ami poprosił o to samo swojego brata Ethana. Tak właśnie doszło do tego, że Olive i Ethan lecą na nieswoją podróż poślubną.

UPS. Chyba zapomniałam wam wspomnieć o najważniejszej kwestii. Olive i Ethan to … wrogowie, którzy delikatnie mówiąc za sobą nie przepadają. Ale czego się nie robi dla dobra sprawy i darmowej wycieczki na egzotyczną wyspę.

„- Lord Voldemort to przy tobie przyjemniaczek.
Ethan wzrusza ramionami,a potem unosi rękę i zaczyna drapać się po policzku.
- W sumie moglibyśmy oboje pojechać.
Mrużę oczy i mam nadzieję, że nie wyglądam, jakbym w głowie przeprowadzała rozbiór logiczny jego wypowiedzi, choć w gruncie rzeczy tak jest. Brzmiało to tak, jakby zaproponował, że moglibyśmy pojechać...
- W ich podróż poślubną? - pytam z niedowierzaniem.
Kiwa głową.
- Ty i ja? Razem?
Kolejne skinięcie.
- Jesteś naćpany?”



Jak to mawiają: granica między miłością, a nienawiścią jest naprawdę bardzo cienka. W przypadku Olive i Ethana okaże się ona … cieniutka niczym nitka.

„Podróż nieślubna” to naprawdę świetna pozycja: lekka, pełna poczucia humoru oraz odprężająca. Już sama okładka sprawia, że czuć w powietrzu klimat wakacyjnych podróży i ma się ochotę na dalekie wyprawy. Christina Lauren jak zwykle w swoich książkach pokazały relacje głównych bohaterów w oparciu o znakomite docinki i przytyki, do których dochodzi między Olive i Ethanem. Warto też zaznaczyć, że główny bohater, nie jest zadufanym milionerem i prezesem jakiejś wielkiej firmy - jakich jest chyba przesyt w wielu romansach. Ethan to raczej typ stonowanego nerda i m.in. tym kupiła mnie jego postać. Autorki zafundowały nam także kilka zwrotów akcji – może nie jakichś drastycznych, ale czytelnik na pewno będzie czerpał przyjemność z odkrywania niektórych kart tej historii.


                                   Za możliwość recenzji i egzemplarz książki serdecznie dziękuję 
                                                                 Wydawnictwu Poradnia K!



piątek, 12 czerwca 2020

#123 "Miłość i inne obsesje" - Liane Moriarty


Zapraszam was dzisiaj do lektury recenzji książki, która odrobinę odbiega od tego co zazwyczaj czytam i recenzuje, ale czasem warto oderwać się od tego co znamy i poznać coś nowego. Choć w tytule „Miłość i inne obsesje” autorstwa Liane Moriarty pojawia się magiczne słowo na M, to książkę tę określiłabym raczej jako obyczajówkę z elementem suspensu i odrobiną romansu. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością pisarki i jak zwykle, kiedy zaczynam przygodę z nowym autorem, byłam ciekawa jak ona wypadnie.




Tytuł – „Miłość i inne obsesje"
(oryg.The Hypnotist's Love Story)
Autor – Liane Moriarty
Tłumaczenie - Katarzyna Rosłan
Wydawnictwo – Znak Literanova
Liczba stron – 542
Wydanie pierwsze – 2020
ISBN – 978-83-2407-182-1



Wyobraźcie sobie, że właśnie zaczęłyście spotykać się z pewnym mężczyzną i wszystko wydaje się w porządku: jest miły, prowadzi własną firmę, poza tym samotnie wychowuje kilkuletniego syna. Jest jednak mały szczegół, który wyjawia wam na jednej z pierwszych randek – mianowicie ktoś go nęka, a konkretnie jego była dziewczyna. Jakbyście się zachowały? Czy bardziej by was to zaintrygowało czy raczej odstraszyło? A może zareagowałybyście zupełnie inaczej.

W takiej niecodziennej sytuacji znalazła się właśnie trzydziestopięcioletnia Ellen O'Farrell - główna bohaterka książki „Miłość i inne obsesje”. Na czwartej z kolei randce z poznanym przez internet Patrickiem Scottem ten wyjawia jej, że od trzech lat ma stalkerkę – swoją byłą dziewczynę. Saskia nigdy nie posuwa się do agresji, jej nękanie to przede wszystkim telefony w środku nocy, listy, e-maile czy pojawianie się w tych samych miejscach co Patrick.

" - Dlaczego postanowiłeś mi to powiedzieć akurat dzisiaj?- spytała. 
(...) 
  - Bo ją widziałem - odparł. 
  - Widziałeś ją! - powtórzyła i nerwowo rozejrzała się po restauracji. - Masz na myśli: tutaj? 
  - Siedziała przy stoliku pod oknem - pokazał kierunek brodą, ponad ramieniem Ellen. 
(...) 
Spokojnie, już jej nie ma. 
  - Co robiła? Tylko...patrzyła? 
(...) 
  - Pisała esemesa - odparł znużonym tonem. 
  - Do ciebie! 
  - Pewnie tak. Nie wiem, wyłączyłem telefon. 
 - Nie chcesz zobaczyć, co napisała? - Ellen chciała zobaczyć, co napisała. 
  - Niespecjalnie - odparł Patrick. - W zasadzie to na pewno nie. 
  - Kiedy sobie poszła? (...) 
  - Kiedy wstałem, żeby wyjść do łazienki, ruszyła za mną. Zamieniliśmy dwa słowa w holu. 
(...) 
  - Co mówiła? 
  - Zawsze zachowuje się tak samo żałośnie: udaje, że wpadamy na siebie przypadkowo. Pewnie sobie wyobrażasz, że wygląda jak wariatka, może jak bezdomna, no wiesz, taka z rozwichrzonym włosem, ale ona wygląda normalnie, całkiem do rzeczy. To sprawia, że zaczynam kwestionować własny rozum. Jakbym wszystko zmyślił. To kobieta sukcesu, nowoczesna bizneswoman. Powszechnie szanowana. Wyobrażasz sobie!"



Nie wiem jak wy, ale ja raczej byłabym bardziej przerażona niż zaintrygowana, ale … nie nasza bohaterka. Ellen stwierdziła, że poradzi sobie, bo nie tylko była zaciekawiona tym, co kieruje kobietą, która posuwa się aż do stalkingu swojego byłego chłopaka, ale także miała dobre przeczucia co do relacji z Patrickiem i chciała ją kontynuować.

Muszę przyznać, że ta książka ma swoje mocniejsze i słabsze momenty. Myślę, że niektóre sceny czy sytuacje były zupełnie niepotrzebne i przeciągały tylko fabułę, która już i tak toczyła się bardzo wolno. Książka ma prawie 550 stron, ale spokojnie można by ją zmieścić w 400. „Miłość i inne obsesje” ma jeden zwrot akcji, który zdecydowanie wyszedł autorce i na pewno zaskoczy niejednego czytelnika.

Książki, które zazwyczaj czytam mają narrację pierwszoosobową i właśnie takie czyta mi się najlepiej. Tą historię charakteryzuje narracja trzecioosobowa, dlatego na początku trochę ciężko było mi się wkręcić, ale potem nie stanowiło to już dla mnie większego problemu.

Autorka postanowiła w tej książce oddać głos głównej bohaterce oraz głównej antagonistce. Uważam, że fakt, iż znajdziemy w tej historii rozdziały zarówno z perspektywy Ellen jak i Saskii sprawił, że czytelnik może wejść jeszcze głębiej w ich umysły i psychikę – zwłaszcza Saskii. Któż z nas nie chciałby wiedzieć czym kieruje się stalker robiąc te wszystkie rzeczy. I wiecie co? Była dziewczyna Patricka wcale nie jest złą osobą – może nie postępowałabym jak ona, ale też jestem w stanie ją zrozumieć. Ja ją zwyczajnie polubiłam i wierzę, że w trakcie czytania książki zrozumiecie dlaczego.

Zapomniałabym wspomnieć, że Ellen jest hipnoterapeutką, a w książce autorka sporo miejsca poświęciła zawodowi, który wykonuje główna bohaterka. Choć osobiście jestem sceptycznie nastawiona do takiej formy terapii, to ciekawie było obserwować z bliższej perspektywy na to jak i z czym to się je.

                                   Za możliwość recenzji i egzemplarz książki serdecznie dziękuję 
                                                              Wydawnictwu Znak Literanova!




niedziela, 24 maja 2020

#122 "Naga prawda" - Vi Keeland


    Miałam ostatnio jakiś recenzencki zastój, ale to nie znaczy, że nic nie przeczytałam – wręcz przeciwnie, czytałam i to sporo. Po prostu były to głównie zagraniczne nowości na które bardzo czekałam. Dziś przybywam do was z recenzją książki, która swoją premierę miała na początku tego miesiąca. „Nagą prawdę” autorstwa Vi Keeland miałam okazję przeczytać dwa lata temu przy okazji jej zagranicznej premiery, ale to jedna z tych historii do których z przyjemnością wróciłam w polskim wydaniu.




Tytuł – „Naga prawda"
(oryg.The Naked Truth)
Autor – Vi Keeland
Tłumaczenie - Grzegorz Gołębski
Wydawnictwo – Kobiece
Liczba stron – 392
Wydanie pierwsze – 2020
ISBN – 978-83-6652-049-3


Główną bohaterką historii jest Layla Hutton, która na co dzień pracuje jako prawnik w nowojorskiej kancelarii Latham & Pittman. W życiu prywatnym spotyka się z kolegą z pracy Oliverem, który choć jest inteligentny, przystojny i ma świetną pracę to jednak nie można powiedzieć, aby ich relacja wywoływała u Layli fajerwerki.

Pewnego dnia nasza bohaterka zostaje poproszona przez swojego szefa o przedstawienie prezentacji dla nowego klienta. Mimo, iż nasza bohaterka na przygotowanie się do spotkania miała zaledwie kilka godzin i nie wiedziała zbyt wiele o firmie inwestorskiej dla której miała mieć wystąpienie, to Layla chciała zrobić dobre wrażenie na szefostwu kancelarii. Nie wiedziała jednak, że kiedy otworzy drzwi do sali konferencyjnej jej oczom ukaże się widok człowieka, który kiedyś powodował u niej przyspieszone bicie serca, osobę, którą kiedyś poznała w dość specyficznych okolicznościach, osobę, która ją zwyczajnie okłamała.


"Sarah Dursh, członkini zarządu, wyszła mi naprzeciw, gdy zmierzałam do sali konferencyjnej. 
- Gotowa? – zapytała 
- Na tyle, na ile mogę, nie wiedząc za wiele o kliencie.Zmarszczyła brwi. 
– Jak to, nie znasz klienta? 
– Mam jedynie podstawowe informacje, jednak pełny prospekt nie był jeszcze dostępny, więc nie wiem za wiele o głównych graczach.  Czuję się odrobinę nieprzygotowana.– Ale przecież pracowałaś już wcześniej z ich dyrektorem  generalnym. – Pokręciła głową. – Zażyczył sobie, żebyś to ty przeprowadziła prezentację. 
– Serio? Nie miałam pojęcia. Kto to jest? 
Dotarłyśmy właśnie do szklanych drzwi prowadzących do sali konferencyjnej. (...) 
Nie skojarzyłam też od razu, gdy Sarah dodała: 
– Oto on, pan Westbrook. To on zażyczył sobie, żebyś poprowadziła spotkanie i prezentację. Ponieważ ręce miałam zajęte piramidą złożoną z akt, laptopa i kubka kawy ze Starbucksa, Sarah otworzyła mi drzwi i przepuściła mnie przodem.  
Zdążyłam zrobić dwa kroki, nim mężczyzna rozmawiający z Pittmanem obrócił się do mnie twarzą. I wtedy nagle wszystko się     posypało. Dosłownie. 
Zamarłam. 
Sarah, która szła tuż za mną, wpadła na mnie, wytrącając mi z rąk stertę akt. Pochyliłam się, by je złapać, co spowodowało zachwianie się kubka z kawą. Chwyciłam go i ścisnęłam. Wieczko odskoczyło, a cała zawartość wylała się na dywan. 
Udało mi się ocalić jedynie laptop. 
Zanim byłam w stanie się pozbierać i odzyskać równowagę, poczułam  na łokciu uścisk silnej dłoni. Klient przykucnął przede mną, a ja wybałuszyłam na niego oczy. 
Nie byłam w stanie w to uwierzyć. Nie mogłam wydusić z siebie słowa. Bliskość jego twarzy zaparła mi dech w piersi. Serce zaczęło mi walić jak szalone; nie próbowałam nawet pozbierać akt ani ogarnąć rozlanej kawy. 
Nadal trzymając mnie za łokieć, wyciągnął do mnie drugą dłoń. 
– Dobrze cię znowu widzieć, Piegusku".


Dwa lata wcześniej Layla złamała tajemnicę zawodową, kiedy doniosła policji na swojego klienta, który molestował własną żonę. W ramach kary musiała odpracować 200 godzin prac społecznych jako wolontariat w więzieniu w Otisville, które było zakładem o lekkim rygorze w którym przebywali więźniowie skazani m.in. za przestępstwa finansowe. Tam też poznała Graysona Westbrooka, koordynatora zajęć, które Layla miała prowadzić dla skazanych – skazanych do których zaliczał się także sam mężczyzna. Te kilka miesięcy podczas których nasza bohaterka uczyła w więzieniu wystarczyły, aby ona i Gray zwykłymi rozmowami przed zajęciami zbliżyli się do siebie na stopie emocjonalnej. Nawet kiedy wolontariat Layli się zakończył, ona dalej odwiedzała mężczyznę w więzieniu. Aż do dnia w którym przypadkowo odkryła, że Gray coś jednak przed nią zataił.



Ostatnie na co Layla ma teraz ochotę i siłę to praca z Graysonem w roli jej nowego klienta. Choć prawniczka daje mu jasno do zrozumienia, żeby poszukał sobie innej kancelarii dla swojej firmy, ten jednak stawia sprawę jasno. Prosi o drugą szansę, o możliwość wytłumaczenia się z zatajenia przed dnią pewnego faktu, który spowodował, że Layla nagle przestała go odwiedzać i odpisywać na listy.

Mawiają, ze serce nie sługa i każdy zasługuje na drugą szansę.
Czy jednak Layla zaryzykuje złamaniem swojego serca kolejny raz?
Co się stanie kiedy podczas gdy relacja Graysona i Layli zacznie się uzdrawiać i zmierzać w dobrym kierunku, nagle w ich życie z impetem wtargnie ktoś z przeszłości Graya, ktoś przez kogo trafił on do więzienia i spędził tam niesłusznie trzy lata.


„Naga prawda” to książka, która zdecydowanie zachwyci wszystkich fanów twórczości Vi Keeland, jak również tych dla których będzie to pierwsze spotkanie z jej piórem. Historia Layli i Graysona to świetna lekcja tego, że każdy zasługuje na drugą szansę. Książka jest napisana lekkim oraz przystępnym językiem, a jednocześnie nie jest nudna i w żadne sposób nie przytłacza czytelnika.

                                 Za możliwość recenzji i egzemplarz książki serdecznie dziękuję 
                                                                   Wydawnictwu Kobiecemu!